„Wróżka”: Czy można zmienić swoją przyszłość?
Tomasz Dąbrowski *): Można!
Jak?
Przede wszystkim musisz znać swój cel. I tu pierwsza trudność – warto go dobrze przemyśleć i precyzyjnie sformułować. Zgłosiła się kiedyś do mnie trzydziestolatka, która chciała, by „wszyscy ją kochali”. Spytałem, czy naprawdę wszyscy? Stalkerzy, dewianci, specjaliści od sprzedaży bezpośredniej też? Bo Wszechświat rozumie nasze intencje dosłownie. Zastanowiła się wtedy i doszła do wniosku, że właściwie to ma wszystko, na czym jej zależy. Że jest szczęśliwa. Nie potrzebowała żadnej magii.
A jeśli komuś naprawdę brak miłości? Tej drugiej połówki?
Uwielbiam takie zadania! Wtedy zaczynamy pracę od wyzerowania podświadomości.
Co to takiego?
Każdy z nas przychodzi na świat z bagażem. Są to zobowiązania karmiczne z poprzednich inkarnacji, zapisy emisyjne, węzły…
Zaczekaj. Co to są zapisy emisyjne?
Odpowiem na przykładzie. Jeśli ktoś w poprzednim życiu był więźniem obozu koncentracyjnego, to prawdopodobnie bardzo się starał nie wpaść w oko strażnikom czy obozowemu kapo. Wokół działy się straszne rzeczy, a on – w przenośni – chciał zniknąć. Ta sytuacja wiązała się z tak potężnymi emocjami, że wpisały się głęboko w podświadomość. I w obecnym życiu, choć już nic mu nie grozi, nadal jest niewidoczny – dla rozdających awanse przełożonych, potencjalnych partnerów, dla całego otoczenia, które zwyczajnie nie przywiązuje wagi do jego zdania. To frustrujące, dopóki się nie zrozumie, że blokuje cię ten jeden zapis.
A węzły?
Tak nazywam na przykład śluby wiekuiste poczynione w poprzednich wcieleniach: czystości, ubóstwa, celibatu. Dla Wszechświata biologiczna śmierć człowieka, który taką przysięgę złożył, jest niezauważalna. Złożony przez niego uroczysty ślub trwa więc dalej, także w następnych inkarnacjach.
I stąd na przykład brak powodzenia w miłości?
Albo niemożność dorobienia się choćby skromnych oszczędności. Nie masz pojęcia, ile do mnie przychodzi osób, które mówią: pracuję, staram się, zarabiam… a pieniądze i tak odpływają. Ale węzły to nie tylko przysięgi z przeszłości. To także rzucone klątwy.
Tym właśnie jest zerowanie podświadomości? Rozplątywaniem tych węzłów?
Tak. Zanim jednak się do tego wezmę, muszę te zapisy odczytać. Robię to na różne sposoby, na przykład z użyciem wahadła.
Okej, co dalej?
Zapis czy klątwę trzeba odwołać. Służy do tego rytuał, którego częścią jest rota. Zapisy roty dobieram indywidualnie, a osoba szukająca pomocy ją zapisuje, by następnie uroczyście odczytać. Zapisy, klątwy i węzły bywają jednak mocne, zwłaszcza jeśli ten, kto rzucił klątwę, ustanowił jej opiekuna lub są to zapisy karmiczne, a karma wynikająca z uczynków we wcześniejszych wcieleniach jeszcze się nie dopełniła. Dlatego czasem trzeba recytować rotę i 9 razy. Co ciekawe zawsze wychodzi nieparzysta liczba... Po wszystkim trzeba kartkę spalić i spłukać popiół z wodą. Chodzi o użycie 3 żywiołów: powietrza, ognia i wody.
Kim jest opiekun klątwy?
To byt sprowadzony do jej pilnowania. Będzie opierał się i walczył o jej zachowanie. Zabawne, jak czasem dziwna siła nie daje zapalić się kartce papieru.
Skąd wiadomo, że się udało?
Ja to widzę. A osoba, której pomagam… czuje ulgę. Wyraźną, nie do przeoczenia. Jakby ktoś zdjął jej z pleców worek kamieni.