POLAND Garros Mai Chwalińskiej
Zaczynała turniej jako 114. rakieta świata, zmuszona do przebijania się przez trzystopniowe kwalifikacje. Kiedy w pierwszej rundzie trafiła na mistrzynię olimpijską z Paryża, mało kto dawał jej szanse. Maja jednak weszła pewnie na kort i rozbiła faworytkę 6:4, 6:0. A potem z niesamowitym spokojem eliminowała kolejne rywalki.
Aż przyszedł finał, gdy po dwóch stronach kortu stanęły Maja i Mirra Andriejewa (Byk). Jak ważny było to moment dla naszej tenisistki, widać w jej tranzytach na ten dzień. A było ich zatrzęsienie. Nie wszystkie pozytywne.