Panna
Pannie na myśl o lecie robi się słabo. Nie z emocji, a z upału. Bo nie marzy o tym, żeby przez trzy miesiące kleić się do fotela, walczyć z komarami i udawać, że 34 stopnie w cieniu to piękna pogoda. „Przepraszam bardzo, ale pot, kurz, rozpuszczone lody, piasek w butach i ludzie jedzący gofry nad twoją torbą plażową to nie jest relaks”.
Panna w głowie od razu układa listę zagrożeń: odwodnienie, udar, utonięcie, jagody z larwami tasiemca, bakterie i grzyb w basenie oraz krem, który po godzinie przestaje być z filtrem. No i klimatyzacja, od której można się tylko przeziębić. Nie, lato to zdecydowanie nie jest jej ulubiona pora.