Astrologia jest niemal tak stara jak ludzkość
Zanim jeszcze nauczyliśmy się pisać, liczyć i budować miasta, już patrzyliśmy w gwiazdy z mieszaniną lęku i ciekawości. Ślady tej fascynacji znajdziemy choćby w wielkich kamiennych kręgach, jak Stonehenge. Te monumentalne budowle najprawdopodobniej były czymś w rodzaju pradawnych obserwatoriów astronomicznych, które pomagały śledzić ruch Słońca, Księżyca i planet.
Czy już wtedy próbowano odczytywać z nich przyszłość? Tego nie wiemy. Ale wszystko wskazuje na to, że człowiek od samego początku przeczuwał, iż to, co dzieje się na niebie, ma ogromne znaczenie.
Narzędzie przetrwania
Pierwsze twarde świadectwa astrologii pochodzą ze starożytnej Mezopotamii. Około 5 tys. lat temu babilońscy kapłani zapisywali na glinianych tabliczkach wszystko: pojawienie się planety, zaćmienie, kometę. Z czasem zaczęli zauważać pewną prawidłowość: niektóre zjawiska na niebie szły w parze z wydarzeniami na ziemi. Jeśli Mars świecił wyjątkowo jasno, niedługo potem wybuchał konflikt. Jeśli Słońce znikało w cieniu zaćmienia, ktoś ważny tracił władzę, a czasem i głowę.
To nie była jeszcze astrologia w takim sensie, w jakim rozumiemy ją dziś. Nikt nie pytał, czy spotka miłość swojego życia. Były inne, ważniejsze problemy: czy pola obrodzą, czy wybuchnie wojna, czy król utrzyma tron, czy nie przyjdzie susza albo powódź. Astrologia rodziła się więc nie jako rozrywka, ale jako narzędzie przetrwania.