Zwłaszcza że w czasie kampanii zapowiadała, iż nie zamierza ograniczać się do bycia dekoracją. W końcu to była funkcjonariuszka KAS, kobieta z bronią, zatrzymującą przestępców - brzmiało jak zapowiedź ciekawej kadencji z charakterem.
Marta Nawrocka i nieporadny wywiad w TVN
A tymczasem zobaczyliśmy skrępowaną, nieśmiałą myszkę, chichoczącą nerwowo i proszącą o „inny zestaw pytań”. A te nie były przecież jak z egzaminu na aplikację sędziowską. Raczej przewidywalne, dotyczące sprawbieżących: aborcji, edukacji zdrowotnej, hejtu w internecie, in vitro. Wymagały jednak zajęcia jasnego stanowiska, a tu zaczęły się schody.
Marta lawirowała, omijała wątki, błądziła wzrokiem po ścianach i suficie, lub błagalnie spoglądała w bok, jakby szukając podpowiedzi. Najłatwiej przychodziło jej mówienie o sobie, trudniej o tematach społecznych. Lecz nawet o własnej fundacji nie miała zbyt wiele do powiedzenia. A pytanie o in vitro zbyła… wymownym milczeniem.
Wyszło nieporadnie, chaotycznie, a momentami smutno. I choć nikt nie oczekiwał od niej elokwencji Szymona Hołowni, wielu poczuło zażenowanie. Sprawiała wrażenie osoby, która bardzo uważa na każde słowo, jakby jedno zdanie za dużo mogło wywołać katastrofę. Było w tym coś ludzkiego i naturalnego, ale też niepokojącego. Czyżby czegoś się bała?
Marta Nawrocka i tranzyty w czasie wywiadu
Zostawmy jednak emocje i przyjrzyjmy się niebu. Widać tam dokładnie, co się wydarzyło i dlaczego właśnie teraz wszystkie oczy skupiły się na Marcie Nawrockiej, która dotąd stała w cieniu męża i jeśli coś komentowano, to najwyżej jej strój.
W dniu emisji wywiadu ściśle na jej Słońcu znalazł się Merkury. A Merkury u osób publicznych potrafi wypchnąć przed kamerę, do mikrofonu, w sam środek medialnego szumu. To moment, kiedy wręcz trzeba coś powiedzieć. Możliwe więc, że sama poczuła impuls i to był jej pomysł. Przyznać należy, odważny. Na pierwszą rozmowę poszła do stacji, w której nie mogła liczyć na taryfę ulgową.
Problem w tym, że Merkury w Rybach nie jest mistrzem riposty. Gdy przebywa w tym znaku,słowa nie trafiają w sedno, a raczej je opływają, zaś logika płata figle. To świetna energia dla poetów, artystów, wizjonerów, ale niekoniecznie dla kogoś, kto ma odpowiadać jasno i konkretnie. Przy tym emocje łatwo przejmują aparat mowy i wiążą język w supeł. I tak zamiast klarownych deklaracji dostaliśmy strumień myśli, niedopowiedzenia i uniki.
A przecież Marta mówić potrafi. Jej Merkury w Baranie w horoskopie urodzeniowym wskazuje, że ma swoje poglądy i umie je wyrażać. Baran nie jest znakiem cichym i potakującym. Coś więc ewidentnie się zacięło. Być może to stres,przytłaczająca presja, być może brak doświadczenia. A może także koniunkcja Saturna z Neptunem, które znalazły się dokładnie na jej Merkurym.
Neptun jakby wpychał z powrotem planetę komunikacji do nieogarniętych Ryb. Efekt: błędy, wpadki, nieporozumienia i przejęzyczenia. Saturn zaś usztywnia, blokuje, odbiera płynność, a czasem nawet…głos.