W oczywisty sposób zwierzęta dzielą się na żyjące w żywiołach Wody, Powietrza i Ziemi – tu możemy jeszcze rozróżnić naziemne i podziemne. Ale to szczegóły... Zastanawiający i niepokojący jest pewien brak: nie ma zwierząt żyjących w żywiole Ognia. Żeby naprawić ten defekt przyrody, starożytni Grecy wymyślili ogniste zwierzęta kąpiące się w ogniu jak ryby w wodzie – miały nimi być salamandry. Pozostawmy jednak tę bajkę. Kto jest rzeczywiście ognistym zwierzęciem, wyjaśni się za chwilę.
Te, co skaczą i fruwają…
Od czasu wymarcia wielkich gadów, czyli dinozaurów, sprawa jest jasna. W środowisku wody, tak morskiej, jak i słodkiej, dominuje jedna gromada zwierząt – RYBY. W powietrzu królują PTAKI, największe latające istoty. Po ziemi chodzą i w niej ryją zwierzęta z kolejnej gromady – SSAKI. Oczywiście jest to grube uproszczenie. W wodzie prócz ryb żyje mnóstwo grup zwierząt niespokrewnionych z rybami, np. ślimaki mięczaki, ośmiornice głowonogi czy meduzy jamochłony. Do tego ekosystemu należą ptaki, np. pingwiny, i ssaki z waleniami na czele.
W powietrzu najliczniejsze są nie ptaki, tylko owady. Prócz tego dinozaury nie wymarły całkiem, bo ptaki są właśnie potomkami jednej z ich linii. Liczne zwierzęta co chwila przekraczają granice żywiołów: ptaki siadają na ziemi, bobry nurkują, a wszystko, co chodzi po ziemi, musi oddychać powietrzem. Ale przecież mówimy nie o realnej zoologii, tylko o świecie symboli, o zwierzętach symbolicznych. A tutaj jest jasne, że orzeł symbolizuje żywioł Powietrza, łosoś żywioł Wody, żubr żywioł Ziemi. Jeśli ktoś ma w horoskopie silny żywioł Powietrza, to raczej będzie hodował papugi, a ktoś inny z przewagą żywiołu Wody w horoskopie – chętniej ryby w akwarium.
Walka o ogień
A kto jest zwierzęciem żywiołu Ognia? Popatrz w lustro. Kariera naszego gatunku zaczęła się od wejścia w zażyłe stosunki z ogniem. Najpierw praludzie w poszukiwaniu jedzenia wyspecjalizowali się w penetrowaniu pogorzelisk po pożarach na sawannie. Musieli się spieszyć, zanim ogień dogaśnie, bo wtedy wpadały tam na żer hieny, sępy i szakale. Nauczyli się więc nie bać ognia i chodzić po żarzących się węglach – do dzisiaj to potrafimy.
W następnym kroku nauczyli się ogień podtrzymywać i rozniecać. Najpierw używali go do przyrządzania potraw, aż wreszcie do wytapiania metali. Tak właśnie zaczęła się cywilizacja. Człowiek pozostał naziemnym ssakiem, ale opanował też żywioł ognia i z nim związał swój los. Dzięki temu stał się równie ważny i liczny jak wszystkie ryby, wszystkie ptaki i wszystkie inne ssaki. Zamiast wielkich stad zwierząt, jak dawniej, mamy ludne miasta. Tak, to my, homo sapiens, jesteśmy „zwierzętami” Ognia.
Wojciech Jóźwiak
Od babilońskich tabliczek po TikToka. Jak astrologia przetrwała tysiące lat i wciąż nami rządzi?
Od glinianych tabliczek Babilonu po horoskopy w telefonie i astrologiczne rolki na TikToku. Przez wieki zmieniały się imperia, religie, nauka i moda, ale jedno pozostało niezmienne: człowiek wciąż spogląda w niebo, poszukując wskazówek i odpowiedzi.
Czytaj dalej >