Jak krajobraz po wybuchu na złomowisku
Pod względem fizycznym Mars prezentuje się jak krajobraz po wybuchu na złomowisku. Ta słynna „czerwona planeta” zawdzięcza swoją barwę zwykłemu tlenkowi żelaza. Przekładając z naukowego na nasze: jest po prostu cała zardzewiała jak porzucony w lesie Polonez Caro.
Warunki do życia są tam równie zachęcające, co w publicznej toalecie na dworcu. Atmosfera tak rzadka, że w zasadzie prawie jej nie ma – ciśnienie to ledwie 1% ziemskiego, więc nie chroni ani przed promieniowaniem, ani przed utratą ciepła. Gdybyś zdjął tam kask, twoje płuca eksplodowałyby w ułamku sekundy, a krew zagotowałaby się w żyłach.
Do tego dochodzi temperatura idealna dla tych, którzy mają dość upałów: średnio około -60°C, a na biegunach nawet -130°C. Jakby tego było mało, raz na jakiś czas całą planetę spowijają gigantyczne, trwające miesiącami burze pyłowe, które zasłaniają Słońce i wciskają ten rdzawy piach w każdą możliwą szczelinę.