Mapa Skarbów 2014

Mapa Skarbów 2014
Wielkimi krokami zbliża się jedyny dzień w roku, kiedy energia kosmosu pomoże nam spełnić marzenia i pragnienia. Tę szansę po prostu musimy wykorzystać!

 

Droga Redakcjo, wiele razy czytałam o tej Mapie Skarbów, ale jakoś nigdy nie miałam chęci, by coś takiego zrobić. Ale dwa lata temu nagle pomyślałam, że potrzebuję wsparcia. Trzydziestka na karku, instynkt macierzyński wyje, a ja sama, bez dziecka, z marną pracą i marzeniami, na których spełnienie szans nie widać. Pomyślałam: co mi szkodzi?

No to zrobiłam mapę. Nie byłam zachłanna – miłość, dziecko, lepsza praca i prośba do nieba o jedną jedyną rzecz: żebym mimo alergii mogła wziąć do domu kota. W to ostatnie nie wierzyłam, że może się spełnić, bo ile razy już próbowałam!

Przedziwny łańcuch zdarzeń
I było tak: kilka miesięcy później, w sierpniu, wyjechałam na urlop. I jak to w wakacje, rozsądek też zrobił sobie wolne i w październiku okazało się, że jestem w ciąży. Ojciec dziecka nie nadawał się na męża, więc nawet go nie szukałam. Jak już dzięki wsparciu rodziny przestałam się bać przyszłości samotnej matki z dzieckiem, to uśmiałam się z siostrą, że Mapa Skarbów działa.

reklama


Z zawodu jestem księgową. Zwolniłam się z pracy, bo ciąża okazała się trochę zagrożona, i choć leżeć plackiem nie musiałam, to osiem godzin siedzenia też było niewskazane. Chcąc nie chcąc, zostałam zmuszona zrobić krok, którego się wcześniej bałam – założyłam firmę rozrachunkową.

Przyjaciele podsyłali mi klientów i powoli zaczęłam wychodzić na swoje. Kiedy byłam w dziewiątym miesiącu, dostałam bóli porodowych, gdy klient, właściciel dobrze prosperującego warsztatu samochodowego, przyjechał z dokumentami do rozliczenia. Zabrał mnie do szpitala. Przyznam, że już wcześniej wpadł mi w oko i nawet zastanawiałam się, dlaczego osobiście przyjeżdża z papierami, w dodatku ciągle o czymś zapomina i musi dowozić :)

W skrócie – zawiózł do szpitala, przywiózł do domu z dzieckiem i właściwie już z niego nie wyszedł. Pobraliśmy się, kiedy Marcyś miał osiem miesięcy. Tomasz go usynowił. A kot? To Leoś, pręgowany dachowiec, którego uratowaliśmy z Tomkiem podczas spaceru w lesie. Miał ze trzy miesiące i złamaną łapkę. I nagle okazało się, że już nie jestem uczulona na kocią sierść. Lekarze mówią, że po ciąży tak się zdarza. Ale ja wiem, że to Mapa Skarbów.

Alina z Leszna

Wspaniała historia, jedna z wielu. Tu, w redakcji, wszyscy robimy mapy, i co rusz opowiadamy sobie, co się nam spełniło.  Zatem dla jeszcze niezorientowanych – przepis, jak ją zrobić!

Oceń artykuł: 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Ocena 5.00

Komentarze aktywne jedynie dla zalogowanych użytkowników serwisu.

Aby dodawać komentarze Zaloguj się »
Nie masz jeszcze u nas konta? Zarejestruj się »