Strona główna Horoskopy Na wesoło Kto na balu szaleje, a kto płacze w kącie...

Kto na balu szaleje, a kto płacze w kącie...

Ach, co ja mam na siebie włożyć? Są ko­bie­ty, któ­re w by­le szma­cie wy­gląda­ją niczym kró­lo­we, a są ta­kie, któ­rym na­wet kre­acja od Dio­ra nie po­może. Jed­ne na przy­jęciach i ba­lach sza­le­ją do ra­na, opędza­jąc się od ad­o­ra­to­rów, in­ne – po­nu­re i znu­dzo­ne – prze­sia­du­ją w kącie, bo na­wet mąż uga­nia się za in­ny­mi. Od cze­go to za­leży? Oczy­wiście od gwiazd!

Jeśli chcesz wie­dzieć, ja­kie kre­acje Two­je przy­ja­ciółki szy­ku­ją na syl­we­stro­wy bal, sprawdź, spod ja­kie­go są zna­ku – a na pew­no Cię nie za­sko­czą.

Ba­ran

21.03–19.04
Na jej wi­dok mężczyźni ogląda­ją się tak, że omal nie po­skręca­ją so­bie kar­ków, bo ona wy­zna­je za­sa­dę: im więcej na­gie­go ciała, tym le­piej! Gdy idzie na bal, przy­odzie­wa wy­zy­wa­jącą kre­ację ty­pu: „że­by wszyst­kie zna­jo­me tra­fił szlag”. Do te­go, co ma pod su­kien­ką, nie przy­wiązu­je spe­cjal­nej wa­gi. Ty­go­dnia­mi no­si ten sam sta­nik z ra­miącz­kiem przy­cze­pio­nym agraf­ką, a raj­sto­py ma naj­częściej dziu­ra­we. Po­nie­waż rwie się do tańca i ko­kie­tu­je na po­tęgę wszyst­kich mężczyzn, może na­wet zo­stać kró­lo­wą ba­lu – jeśli się przed­tem nie upi­je.

Byk

20.04–20.05
No­si su­kien­ki tak cia­sne, że wy­le­wa się z nich ni­czym por­cja lo­dów z wa­fla, al­bo tak ob­szer­ne, że przy­po­mi­na­ją dwu­dzie­sto­oso­bo­wy na­miot. Ko­lek­cję swo­ich pod­bród­ków za­sła­nia gol­fem lub apasz­ką. Sło­nio­wa­te no­gi ma­sku­je dłu­gą spód­ni­cą, na py­za­te po­licz­ki na­cze­su­je wło­sy. Uwiel­bia biżu­te­rię. Naj­chęt­niej na każdym pal­cu no­siła­by pierścio­nek, a na szyi łańcusz­ki – wy­zna­je za­sa­dę, że im więcej złota, tym ład­niej. Na per­fu­mach i my­dle oszczędza. Do sta­rej bu­tel­ki po wy­twor­nym pach­ni­dle, któ­re pa­rę lat te­mu do­stała w pre­zen­cie, wle­wa oka­zyj­nie ku­pio­ne u Ru­skich „du­chi” i wie­rzy, że z cza­sem na­bio­rą szla­chet­ności. Fry­zje­ra­-eme­ry­ta za­ma­wia do do­mu na spółkę z czte­re­ma ko­leżan­ka­mi, w efek­cie za­wsze wy­gląda jak bu­fe­to­wa. Na ba­lach naj­częściej pod­pie­ra ścia­ny, a wdzięczy się głów­nie do kel­ne­rów, w na­dziei na do­dat­ko­wą por­cję fa­sze­ro­wa­ne­go in­dy­ka lub bu­tel­kę dar­mo­we­go szam­pa­na. Z ba­lu wra­ca bar­dziej obżar­ta niż wy­tańczo­na.

Bliźnięta

21.05–21.06
W mło­dości jej ulu­bio­ny wyjścio­wy strój to spodnie dziad­ka z lam­pa­sa­mi i dżo­kej­ska kurt­ka. Na sta­rość gu­stu­je w kar­dy­nal­skich to­gach, bi­re­tach i w biżu­te­rii z pe­stek po brzo­skwi­niach. Nie­rzad­ko szo­ku­je oto­cze­nie po­ma­lo­wa­ny­mi na nie­zwy­kły ko­lor wło­sa­mi lub kom­plet­nie zwa­rio­wa­ną fry­zu­rą. Chęt­nie da so­bie wy­ta­tu­ować na pu­pie ser­dusz­ko lub na ło­pat­ce mo­tyl­ka. Jest przeświad­czo­na o swo­jej wy­jąt­ko­wości i eks­cen­trycz­ny gust uważa za jed­ną ze swo­ich naj­więk­szych za­let. Gdy się po­ja­wia, przy­ja­ciółki zgor­szo­ne szep­czą: – To nie bal prze­bie­rańców! Mąż ucie­ka od niej na dru­gi ko­niec sa­li, ko­cha­nek uda­je, że jej nie zna. Za­in­te­re­su­je się nią naj­wyżej śle­py sta­ru­szek lub ochro­niarz, któ­re­mu zle­co­no wy­rzu­cać z im­pre­zy po­dej­rza­ne oso­by.


Rak

22.06–22.07
Choćby na ciu­chy wy­dała w Pa­ryżu mi­lio­ny, za­wsze będzie wy­glądała jak ostat­nia sie­ro­ta. Całe dnie spędza przy otwar­tej sza­fie, za­le­wa­jąc się łza­mi, że nie ma co na sie­bie włożyć. A gdy się już ubie­rze, to żal ser­ce ści­ska. Naj­lep­szy fry­zjer nie doj­dzie do ła­du z jej wło­sa­mi. Za­wsze będą wy­glądać jak ster­ta sia­na tuż po gra­do­bi­ciu. Prędzej czy później Ra­czy­ca za­wsze doj­dzie do wnio­sku, że nie dla niej sa­lo­ny i ba­le. Syl­we­stra spędza naj­częściej na „białej sa­li”, czy­li w ob­szer­nym małżeńskim łożu.